§ 24. W każdej parafii, w terminie wskazanym przez biskupa, proboszcz powołuje parafialny zespół synodalny, stając się równocześnie jego przewodniczącym.

§ 25. W uzasadnionych przypadkach komisja główna może zezwolić na powołanie międzyparafialnego zespołu synodalnego. Wniosek w tej sprawie składają wspólnie zainteresowani proboszczowie, wskazując tego spośród nich, który będzie jego przewodniczącym. W pozostałych sprawach do międzyparafialnych zespołów synodalnych stosuje się wskazania dotyczące parafialnych zespołów synodalnych.

§ 26. Na pierwszym zebraniu członkowie zespołu wybierają jego sekretarza. Przewodniczący zespołu przekazuje do sekretariatu synodu informację o powołaniu zespołu wraz z listą jego członków i danymi kontaktowymi sekretarza, w tym jego adresem e-mail i numerem telefonu.

§ 27. Członkami parafialnych zespołów synodalnych są przede wszystkim:

1. parafialni delegaci na spotkania synodalne,
2. członkowie parafialnych rad duszpasterskich i ekonomicznych,
3. katecheci (osoby świeckie i konsekrowane) zatrudnieni w szkołach na terenie danej parafii w wymiarze pracy nie mniejszym niż pół etatu, z zachowaniem zasady, że jeden katecheta należy wyłącznie do jednego parafialnego zespołu synodalnego,
4. animatorzy katechezy parafialnej,
5. lektorzy i nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej,
6. liderzy katolickich ruchów, stowarzyszeń i wspólnot istniejących w parafii.

§ 28. Do zadań parafialnych zespołów synodalnych należy w szczególności:

1. formułowanie wniosków dotyczących organizacji życia religijnego w diecezji,
2. refleksja nad zagadnieniami wskazanymi przez sekretariat synodu na danym etapie prac synodalnych, podejmowana z punktu widzenia doświadczenia wspólnoty lokalnej i dokonywana również w oparciu o gromadzone opinie członków tej wspólnoty,
3. modlitwa za Kościół diecezjalny i dzieło synodu oraz jej animowanie w parafii,
4. promowanie synodu w parafii i informowanie o jego pracach.

§ 29. Zebrania parafialnego zespołu synodalnego powinny odbywać się regularnie, zgodnie z rytmem prac synodalnych, i obejmować zawsze modlitwę, zapoznanie się z informacjami o aktualnym przebiegu synodu i właściwe obrady nad zagadnieniami przekazanymi zespołowi przez sekretariat synodu.

§ 30. W przypadku dużej liczby członków, zespół może obradować w kilku mniejszych grupach. Decyzja o takim trybie pracy oraz odpowiedzialność za podział i koordynację grup spoczywa na przewodniczącym.

§ 31. Sekretarz parafialnego zespołu synodalnego sporządza protokół z każdego zebrania i po zatwierdzeniu przez przewodniczącego przekazuje go do sekretariatu synodu przed upływem miesiąca od zebrania.

W Lipie na Mszy Św. koła różańcowe odnowiły swoje zawierzenie, a wieczorem w Januszewicach podczas Apelu Pomocnicy odnowili swoje oddanie Maryi.

Zachęcamy do wysłuchania świadectwa Urszuli i Katarzyny z Zalesia

  1. Świadectwo cz 7 25:20

AUTOBIOGRAFIA
PRYMASA TYSIĄCLECIA KARD. STEFANA WYSZYŃSKIEGO

Część 7. MILLENNIUM

Gdy przebywałem w Stoczku, zawarłem z Matką Najświętszą dziwna umowę. Powiedziałem Jej: gdyby Bóg pragnął, abym kiedykolwiek wrócił do służby w powierzonych mi archidiecezjach, to pokornie proszę, żeby to było albo w dniu Matki Najświętszej, albo w Jej miesiącu. Wolę nawet dłużej poczekać, byleby to się spełniło. Może stawianie takich wymagań było zuchwałe, zwłaszcza, że biskup ma obowiązek wracać do diecezji, gdy przeszkody niepokonalne ustąpią. Jednak Dobry Bóg dał mi tę łaskę: zostałem uwolniony z więzienia w październiku, w sobotę. Miałem wówczas sprawdzian, że nie był to owoc jakichkolwiek ludzkich zabiegów – broń Boże, moich! – tylko taka była wola Boga. Jest to potwierdzenie, że człowiek jest na właściwej drodze, gdy idzie za Maryją, która zawsze ukazuje nam Chrystusa i mówi: “Cokolwiek wam Syn mój każe, czyńcie.”[1]

Dziś mija tydzień, gdy dowiedziałem się w Komańczy, że jest wskazane, bym wracał do Warszawy, na stolicę prymasowską – do pracy. A wczoraj wrócił do Warszawy mój najbliższy współpracownik, biskup Antoni Baraniak, sufragan gnieźnieński.

Przyjechaliśmy tu na Jasną Górę razem, bo obaj przeżywaliśmy te same losy, z tą tylko różnicą, że ksiądz biskup ucierpiał więcej aniżeli ja i więcej doznał najrozmaitszych udręk. Przeszedł przez gorszą próbę – tak, iż wrócił ze zdrowiem zrujnowanym, podczas gdy Pan Bóg zechciał mnie do tej pory oszczędzić, zachowując moje zdrowie i siły. Obaj tu przychodzimy, aby to, co nam zostało, przynieść z pokorą do stóp naszej Matki i Królowej. Jej to wszystko oddajemy, wraz z całym dorobkiem cierpień, doświadczeń i utrudzeń, którymi Bóg nas zaszczycił. On nam zaufał, doświadczając nas. Ma absolutne prawo oczekiwać od nas uległości i pokory wobec każdej Jego woli.

Na chwilę obecną chciałem mieć również przy sobie tych, z którymi spędziłem dwa lata więzienia. Nieraz sobie mówiliśmy, że pierwsze kroki po uwolnieniu skierujemy na Jasną Górę. Pragnąłem od razu jechać z Komańczy do Warszawy przez Jasną Górę, ale odpowiednie czynniki nagliły do pośpiechu, aby wcześniej stanąć w stolicy. I tak się przedziwnie złożyło, że właśnie w dniu uroczystości Chrystusa Króla stanąłem w mym prymasowskim domu na Miodowej. Widocznie Maryja, pokorna Służebnica Pańska, która wszelką chwałę odbiera ze względu na Syna, wszystko zawsze do Niego odnosząc i w tym drobnym fragmencie chciała Mu oddać pełną chwałę. Dlatego zapragnęła, abym powrócił do domu i do pracy na stanowisku wyznaczonym mi przez Stolicę Świętą, w uroczystość królewskiej chwały Jej Syna, i aby, tego dnia stanął w Warszawie, nie zaś u Niej, na Jasnej Górze.

Ale uważałem za wymaganie pełnej sprawiedliwości i wielkiej mojej wdzięczności, za potrzebę serca i powinności swojej, aby tu jak najprędzej przybyć. Dlatego raduję się, że patrzy na sługi swoje Ta, której po Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu należy się całe życie i wszystkie nasze siły, dane nam po to, by służyć Królestwu Jej Syna.[2]

Odmawiam akt oddania się w macierzyńską niewolę Maryi. Cały ten rok wielkiego “Te Deum” Narodu składam w dłonie Maryi – per Mariam soli Deo![3]

Rozważam konsekwencje odmowy Papieżowi [Pawłowi VI] wjazdu do Polski. Jest to chyba jakieś załamanie się mitu p. Gomułki w świecie. Oczywiście, to nie koniec, gdyż świat chce za wszelką cenę, by w Polsce był spokój, bo to ucisza wyrzuty sumienia świata wobec Polski. “Tu musi być dobrze” – mówią politycy zachodni. Każdy, kto odsłania rzeczywistość, budzi nieufność. Każda iskierka lepszych świateł jest rozdmuchiwana w płomień – a jednak tak źle nie jest. Dzięki takim oczekiwaniom “świata”, ułatwioną pracę mają “katolicy usługowi” Paxu i inni, którzy kręcą się po krajach zachodnich, odczyszczając p. Gomułkę, oczerniając Prymasa, któremu przypisują odpowiedzialność za sytuację Kościoła w Polsce.[4]

Rozpoczynają się uroczystości milenijne na Jasnej Górze. [5]Sumę odpustową odprawia arcybiskup Wojtyła, a ja wygłaszam słowo Boże i dopełniam Aktu oddania Narodu w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i w świecie. – Na placu ponad dwieście tysięcy ludzi. Obecni niemal wszyscy biskupi. – Wydawało mi się, że dokonało się coś bardzo wielkiego, co wymaga naprzód wiary, a później wyda swoje wielkie owoce dla Kościoła świętego w Polsce i w świecie.

Wobec totalnego zagrożenia Narodu, będącego pod przemocą Moskwy, wobec ateizacji programowej, popieranej przez PZPR, wobec wyniszczenia biologicznego – trzeba głębokiego nurtu nadprzyrodzonego, by Naród świadomie czerpał z Kościoła moce Boże i umacniał nimi swoje życie religijne i narodowe. Bodaj nigdzie jak w Polsce zagrożonej totalnie, nie odczuwa się tak ścisłego związku między Kościołem a Narodem. Nasza “teologia doczesności” wymaga aż takiego oddania się w ręce Świętej Bożej Rodzicielki, byśmy mogli spełnić zadania.

Po sumie – wspaniałe “Te Deum” po polsku – śpiewają wszyscy. Aż dziw, że tak prędko się przyjęło w całej Polsce. Był to plan, zda się nieosiągalny z braku druków. Ale druki zastąpiła fotografia tekstu, który rozprowadzono po diecezjach i rozdano na placu. – Odprowadzamy obraz Matki Bożej Częstochowskiej do kaplicy, przy wielkich tłumach, które trwają na placu. – Dopiero po tej procesji otwarto Wały dla ogółu pielgrzymów.[6]Wspaniały Apel – “Mandatum novum” na drugie tysiąclecie kończy tę uroczystość. Ludu ponad trzysta tysięcy.[7]

[1]Jasna Góra, 5 VIII 1974

[2]Jasna Góra, 2 XI 1956

[3]“Zapiski milenijne”, s. 27

[4]“Zapiski milenijne”, s. 70

[5]“Zapiski milenijne”, s. 73

[6]“Zapiski milenijne”, s. 75

[7]“Zapiski milenijne”, s. 75